Pierwszy obszar to czas. W rozwodzie zaczyna brakować go z dwóch powodów: prawdziwych zadań przybywa (dokumenty, rozmowy, prawnicy) i jednocześnie sen się skraca, a koncentracja spada. Efekt: czujesz, że nic nie zdążysz, mimo że pracujesz dłużej niż kiedykolwiek.
Mechanika, która działa: jeden plan tygodnia w niedzielę wieczorem (15 minut), jeden harmonogram decyzji rozwodowych z konkretnymi datami (kiedy mediacja, kiedy konsultacja, kiedy decyzja o mieszkaniu), jeden kalendarz spraw - wszystko w jednym miejscu, najlepiej nie w głowie.
I jedna święta zasada: jeden wieczór w tygodniu wolny od rozwodu. Bez maili, bez rozmów, bez czytania umów. Bez tego mózg nie regeneruje się na tyle, żeby podejmować dobre decyzje w pozostałe dni.




