Polski Kodeks rodzinny mówi krótko: alimenty zależą od usprawiedliwionych potrzeb dziecka oraz możliwości zarobkowych i majątkowych zobowiązanego. Te dwa filary - i nic więcej. Nie zarobki sąsiada, nie poczucie krzywdy, nie chęć ukarania.
„Usprawiedliwione potrzeby” to nie tylko jedzenie i ubrania. To realny koszt życia dziecka w jego dotychczasowym standardzie: mieszkanie (proporcjonalnie), wyżywienie, ubranie, szkoła, zajęcia dodatkowe, lekarz, wakacje, prezenty.
„Możliwości zarobkowe” to nie to samo co „aktualne zarobki”. Sąd patrzy, ile rodzic może zarobić - a nie tylko ile zarabia w tym miesiącu. To dlatego nagła „utrata pracy” na potrzeby sprawy zwykle nie działa.




